Chodźmy.

-Czasem przychodzą do mnie takie dziwne migawki, jakby wspomnienia – jadę na rowerze przez miasto i nagle się pojawiają znikąd.

Albo kiedy chodzę po parku z psem – pojawiają się jak jakieś elfy i na parę sekund zamieniają wszystko, co wokół na inne obrazy, zapachy, smaki. Powiedziałam, że to wspomnienia – tylko mam wrażenie, a właściwie to jestem pewna, że one nie są z przeszłości, a z przyszłości. – Obserwowała jego reakcję. Zaciekawienie. Dobrze, mogło być gorzej.

-Opowiedz co na przykład.

-Mam taką wizję, że siedzę na werandzie domu na plaży i czekam, aż ktoś obok mnie przeczyta pierwszy zamknięty wydruk. Jest chłodno, pomarańczowe światło opiera się na drewnianych belkach. Kubek herbaty nie parzy w dłonie, bo trzymam go przez wełniane rękawy swetra założonego na sukienkę. Słyszę swój nierówny oddech i staram się znaleźć spokój patrząc na trawy pochylane przez wiatr to w jedną, to w drugą stronę. To trwa tyle co dwa mrugnięcia okiem i trochę czasem przeraża mnie wszystkimi szczegółami. I wiem, że to nie z przeszłości, wiem bo jestem tam inna niż znam, jakbym wiedziała więcej.

-Wiesz co? Chcę tam być wtedy! Chcę to przeczytać wtedy obok ciebie.

***

Niedawno zastanawiała się nad tym, że nigdy nie wiemy, kiedy robimy coś po raz ostatni. Czy właśnie po raz ostatni piła z tego kubka? A może po raz ostatni widziała psa, który z wielkim wysiłkiem wychodził na spacer z właścicielem? A może właśnie ostatni raz porozmawiała ze staruszką, która opowiadała jej kiedyś o zmowie swoich przyjaciół – o tym, że wszyscy dożyją co najmniej setnych urodzin?

Teraz, po spotkaniu z nim, wychodziła po schodach do domu i pomyślała o tym, żeby mu napisać, że było to ich ostatnie spotkanie. Chwilę później stwierdziła ze spokojem, że wystarczy jej jeśli ona sama ma tego świadomość. Ulga to właściwe określenie na coś ciepłego, co poczuła wtedy pod swoją skórą. Przyspieszyła kroku.

Czuła, jakby uwolniła się od czegoś, co zabierało jej miejsce. Od torby pełnej nienoszonych ubrań stojącej ciągle w korytarzu. Udało jej się go ją wystawić na zewnątrz i wiedziała, że ktoś za chwilę podejdzie i ją zabierze. Choćby z ciekawości, żeby zobaczyć czy coś się nadaje. Poczuła, że w jej głowie zwolniło się miejsce na inny, lepszy rozdział. Milion pomysłów na to, co mogliby robić kiedyś razem, zamieniło się w to, co chciała zrobić już z kimś zupełnie innym. Spisała listę momentów, które niewiadomo czemu, same do niej spływały. Pojawiały się na kilka sekund i znikały. Były wśród nich też zupełnie nowe rzeczy, o których do tej pory wcale nie myślała:

1/Jazda na rowerach w czasie deszczu

2/ Skakanie po kałużach

3/ Puszczanie latawców na górskiej polanie

4/ Pójście na plac zabaw w środku nocy i patrzenie na księżyc ze szczytu zjeżdżalni w środku miasta

5/ Stanie na brzegu morza i zapadanie się w mokry piasek z każdą następną falą

6/ Jedzenie jagodzianek

7/ Śpiewanie na głos piosenki z przedszkola

8/ Ukradkowe wypluwanie rodzynek z lodów bakaliowych

9/ Upieczenie pizzy z bakłażanem

10/ Spędzenie kilku godzin na ściganiu się na materacach na falującym morzu

11/ Smarowanie sobie ciała balsamem

12/ Jazda na deskorolce

13/ Robienie sobie zdjęć w środku lasu

14/ Pływanie w odkrytym basenie w środku nocy, nago

15/ Zasypianie w hamaku na zboczu góry

16/ Przeczytanie sobie nawzajem swoich ulubionych książek

17/ Bieganie z psem po łące, plaży

18/ Pisanie liścików i chowanie ich w kieszeniach naszych bluz, koszul, kurtek

19/ Próba stawania na rękach pod ścianą

Wszystkie te czynności były do granic rzeczywiste i namacalne, najbardziej ekscytujące było to, że były zupełnie możliwe do wykonania. Słyszała dźwięk napinającej się linki od latawca, szelest przewracanej kartki w książce. Przez chwilę pomyślała, że może chce za wiele, że może nikt nie będzie miał ochoty robić tego wszystkiego. Pomyślała, że mogłaby oddać kilka z nich za to, co jest tak naprawdę dla niej teraz ważne. Że w sumie, wystarczyłoby jej, że jak wróci do domu, to on tam będzie. Ale za chwilę pomyślała, że to oznaczałoby poddanie się. Nie mogła sobie na to pozwolić. W końcu kto zrobi to za nas? Przecież tu i teraz żyjemy po raz ostatni. Jest dużo czasu,  trzeba cieszyć się z osiągania nowych celów. Trzeba histerycznie żyć.

***

-Wiesz co? Chcę tam być wtedy! Chcę to przeczytać wtedy obok ciebie. – popatrzyła na niego i nie wydawało się, żeby żartował. Wstała z betonowych schodów i wzięła go za rękę. Patrzył na jej włosy, o tej porze wyglądały jakby były zrobione ze światła. Jasna sukienka zsunęła się z ramienia odkrywając obojczyk. Miał ochotę dotknąć jej skóry.

-To chodźmy.

Fot: Paweł Kolankowski

  • Aleksandra | makulscy.com

    Pięknie napisane. Właściwie chyba powinnam napisać namalowane słowem <3