Dzienniki

Spotykamy się rano w mieście. Jest niedziela. Poranny chłód skutecznie odstraszył tłum, który zwykle zapełnia to miejsce. Dobrze, jesteśmy tylko my i starszy pan czytający gazetę nad kolorowymi kanapkami i kawą.

Przyglądam mu się zza stolika w rogu, przy oknie. Zmarszczki na twarzy, siwe, gęste zaczesane do tyłu włosy, brązowe okulary, prawa stopa wystukuje miarowy rytm do płynącego z głośników Georgia On My Mind. Granatowy kapelusz i długi jasnobrązowy płaszcz wiszą przy wejściu. Zapach kawy z kardamonem i pieczywa rozpościera się po całym pomieszczeniu. Mój płaszcz zawsze ładnie pachnie, gdy stąd wychodzę. Siadasz przy naszym stoliku i wyciągasz czarno-białą fotografię dziewczyny, ubranej w jasną letnią sukienkę.

-Potrafiła tworzyć niezwykle precyzyjne ciągi przyczynowo-skutkowe, historie, które wyłączały myślenie o codziennych sprawach i w jakiś wyjątkowo płynny sposób przenosiły w nieznane miejsca. Nikt z nas o tym nie wiedział. Nigdy nie pokazywała swoich zapisków. Aż pewnego dnia, jakiś rok temu, zawołała mnie do swojego pokoju i podarowała mi te dzienniki. – Staram się nie przerywać, chociaż co chwilę mam wielką ochotę zadać jakieś pytanie. Na szczęście robię tego- czekam aż mi opowiesz tyle ile będziesz chciał.

-Już wtedy wiedziałem, że z jej zdrowiem nie było najlepiej. Częściej odwiedzałem ją w szpitalu, niż w domu, a nasze rozmowy na miękkich fotelach w hallu dotyczyły coraz poważniejszych tematów.

Zabierz je. Przez wiele lat, odkąd zmarł Twój dziadek, pisałam do niego w tych dziennikach. Były pomostem między nami – powiedziała pokazując na kilka stosów dzienników związanych sznurkiem. Zapaliła papierosa umieszczonego w lufce. – Od paru dni mam przeczucie, że już niedługo się znowu zobaczymy. Do tej pory nie przestanę pisać, ale chcę, żebyś zatrzymał resztę. Nie chciałabym, żeby trafiły do kogoś przypadkowego.

Rozmawiasz ze mną, jakbyśmy oboje ją znali, a przecież nie znam Cię szczególnie długo, żebyś obdarzał mnie takim zaufaniem. Po chwili otwierasz torbę i pokazujesz mi równo poukładane w niej czarne skórzane notatniki. Wyciągasz jeden z nich i dajesz mi go. Jest taki sam jak ten, w którym sama robię notatki do wpisów. Za gumką zawsze zatknięte jest pióro, żebym w każdym momencie mogła zacząć pisać.

Kelner przynosi naszą kawę i śniadanie.

-Zjedzmy najpierw – Mówię odkładając dziennik na bok. – Wiem, że jeśli teraz zacznę czytać, nie będę w stanie przełknąć ani kęsa.

-Wiesz, bałem się czytać wszystko od razu jak mi je podarowała. A teraz trochę żałuję. Miałbym do niej tyle pytań. – Mówisz po chwili.

-Gdzie ona teraz jest?

Okazuje się, że rok temu trafiła do domu opieki. Alzheimer. Podróż, z której się nie wraca. W pośpiechu kończę śniadanie, myję ręce i wracam do naszego stolika. Siadam w miękkim fotelu i zaczynam czytać.

17.marca 1979. Lublin.

Drogi Stasiu,

postanowiłam, że będę do Ciebie tutaj pisać. Nie wiem już gdzie jesteś, ale gdzieś pewnie się chowasz w tym naszym mieszkaniu i przyznam, że czasem mam wrażenie, że patrzysz mi przez ramię. Brakuje mi naszych rozmów, Twojego towarzystwa, nawet tych nieszczęsnych porannych kaw, które mi robiłeś, mimo, że doskonale wiesz, że nie mogę znieść smaku kawy. Widzisz, przez pierwsze tygodnie, gdy bezlitośnie i nieodwracalnie zniknąłeś, nie mogłam dojść do siebie. Niestety nie pomogło mi to, że Twoja kuzynka Helena postanowiła, że zamieszka tu ze mną przez pierwszy miesiąc. Jak pewnie zauważyłeś, zajęła pokój naszej Alicji. Nie wiem skąd wzięła w sobie tyle energii, żeby znosić moje upierdliwe narzekanie i pochlipywanie po kątach. Mogę jedynie domniemywać, że już od początku perspektywa zbliżającej się końcówki miesiąca dodawała jej otuchy.

Nie mogę przestać się uśmiechać. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego.

– Wiem, ja też nie sądziłem, że tak to będzie wyglądać. – Patrzysz na mnie porozumiewawczo.

Na szczęście, kiedy Hela wróciła do domu, pomyślałeś, żeby mi się przyśnić i przekazać mi informację o tym w jaki sposób przygotować Twoją ulubioną zupę jarzynową. Pomyślałam najpierw, że to musi być żart, ale później postanowiłam Cię sprawdzić i po raz pierwszy spróbowałam ją zrobić. Poszłam na ryneczek, kupiłam składniki, które zapisałam z pamięci na kartce i zaczęłam gotować. Zupa wyszła przepyszna! Jedząc, przypomniałam sobie jak to ugotowałeś mi ją pierwszy raz tyle lat temu. A tak naprawdę to dobrze wiesz, że zupa była nie do przełknięcia. Oczywiście wylałam cały garnek. Nie wiem jak mogłam się wcześniej nie zorientować, że Twoja złośliwość a’propos mojego gotowania jest silniejsza niż wszystko.

Zerkam na zegarek – jest prawie południe. Kawiarnia zaczyna zapełniać się ludźmi, a ja muszę powoli wychodzić na następne spotkanie. Patrzę na drugi koniec sali. Starszy pan właśnie ubiera się w swój płaszcz.

-Czy mogę zatrzymać ten dziennik? Oczywiście tylko dopóki go nie przeczytam. – pytam.

-Wiesz, spotkałem się z Tobą, bo chciałbym, żebyś przeczytała je wszystkie, jeśli znajdziesz na to czas i chęć.. Potrzebuję uporządkować informacje w nich. Część z tekstów odstaje tematyką od tych, na których jest data i miejsce ich napisania. Sama zobaczysz, jeśli zaczniesz czytać. To wszystko składa się w..

– Wiem. Czuję, że z tego może być całkiem dobra historia – mówiąc to obiecuję sobie, że zrobię wszystko, żeby ją zapisać i Ci pomóc. Pomóc jej. Kto by pomyślał. Jej dzienniki. Wychodzę z torbą pełną jej zapisków. Niesamowite, prawda?

 

Photo

  • Monika Dąbrowska

    Prawda :) Bo wiesz, niesamowite sytuacje zdarzają się niesamowitym osobom.

    Chętnie przeczytam ciąg dalszy…

    • 100sukienek

      będzie! obiecuję :)

  • Avdotia

    Chcę więcej! <3

    • 100sukienek

      niedługo będzie :)

  • Prawda. Nadal podglądasz i nadal wychodzą z tego superowe rzeczy. Teraz to już nie przestawaj. :)

    • 100sukienek

      nieustannie robię notatki i piszę, ale nie wszystko nadaje się na opublikowanie tutaj. niedługo pojawi się tu newsletter i mam nadzieję, że zacznie się dziać magia.. cieszę się, że zajrzałaś! :)

  • Coś pięknego, babcia mojego męża w latach 50 była kilka miesięcy w pracy w Chicago i ostatnio wszystkie swoje pamiętniki sama przepisała i wydała wszystkie oszczędności na wydanie kilku egzemplarzy. To najpiękniejsza pamiątka jaką może nam zostawić po sobie.

    • 100sukienek

      ojej, wspaniała pamiątka! dzienniki mogą nam się wydawać czymś błahym, ale nigdy nie wiemy jaką będą stanowiły wartość dla naszych dzieci, wnuków.. dobrze Cię tu widzieć! :)

  • Ana

    Lubię takie historie. Czekam na ciąg dalszy!

    • 100sukienek

      obiecuję ciąg dalszy! :)

  • Wciągające ;) czekam na ciąg dalszy. Pisz, pisz, pisz ;)

    • 100sukienek

      motywujesz! :)

  • Czy jest jakikolwiek sposób, żeby się z Tobą skontaktować? :)

  • Mam prośbę. Napisz książkę. Ja ją kupię i po sprawie:) Twoje wpisy uzależniają.

    • 100sukienek

      jak tylko będzie co wydać, dam znać! dziękuję! od rana mam motywację do działania! :)

  • Pingback: Dzienniki 2 | 100 Sukienek()