Nie-pokoje

Kiedy zasypiała, kot siedział nieruchomo na brzegu łóżka i ją obserwował.

Poczekał aż jej oddech się ustabilizuje, a następnie odliczał minuty do serii drgań, które wyrównują krążenie krwi w tych najbardziej kluczowych momentach akcji, która już dzieje się w głowie, gdy zapadamy w sen. Był czujny, bo mogłaby się wtedy przebudzić i zacząć go szukać. Nie mógł sobie pozwolić na zniknięcie akurat wtedy. Chciał to zrobić cicho i bezboleśnie.

1

Przeczuwałam, że trudno będzie mi wytłumaczyć mojej skórze, że to wszystko, co stało się w jednej chwili tak bardzo znajome, nie oznacza, że jestem już w domu. Że mogę odetchnąć. Twój zapach, miejsce gdzieś przy obojczyku, dłonie, usta, dowiedziałam się, że wszystko będę musiała rysować od nowa z kimś innym. Kolejny raz całą mapę. Taka szkoda. Brakuje mi już sił.

***

Patrzył na nią, kiedy stała przed lustrem w jego sypialni. Zmierzwione od snu włosy zaplatała w niedbały luźny warkocz.

– Cholera, znowu się spóźnię. – Wsunęła na siebie letnią sukienkę z prześwitującego materiału.

– Zamówię ci taksówkę. – Nie mógł oderwać od niej wzroku, gdy mokrą chustką zmazywała ślady wczorajszego makijażu z twarzy. Sięgnęła po czerwoną szminkę. Przeczuwał, że widzi ją tu ostatni raz. Nie mógł nic z tym zrobić.

Nie zareagowała na jego słowa, sięgnął po telefon. Dziesięć minut później była już tylko wspomnieniem. Leżał na łóżku otoczony jej zapachem jeszcze do wczesnego popołudnia. Wiedział, że nie odbierze już od niej żadnego telefonu, nie otworzy drzwi, gdy ona będzie stała po drugiej stronie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie może pozwolić, żeby TO się powtórzyło.

***

Przez długi czas, miała specjalne miejsce w moim sercu. Trzymałem to wyjątkowe miejsce specjalnie dla niej, tak jak trzyma się napis Rezerwacja na cichym stoliku w rogu restauracji. Mimo tego, że byłem pewny, że nigdy więcej jej nie zobaczę.*

2

Jak to możliwe, że przeoczyliśmy moment, gdy wszystko mogło się wydarzyć. Teraz tylko zmęczeni czekaniem odklejamy od siebie kawałki, myśli. Oboje, po równo, ale w swoich własnych samotnościach. Przecież łatwiej się nie przyznawać, bo co jeśli to było tylko złudzenie. Księżyc przecież też świeci tylko odbitym światłem. I jest piękny. Tak jak to, co mogło wtedy być.

***

-Zróbmy coś szalonego, chodźmy na spacer, a jak zmarznę, okryj mnie swoim swetrem. – Jego wzrok utkwił gdzieś na dole. Patrzył na swoje stopy ubrane w kolorowe skarpetki i po raz kolejny nie wiedział co powiedzieć. Albo jak powiedzieć jej, że nie chce, nie może dać jej niczego więcej niż to, co mieli do tej pory.

Był już wieczór, moment, gdy zapach bzu wyjątkowo intensywnie wdzierał się przez otwarte okno. Prawie nie mógł oddychać, czuł, że dławi go słodycz. Nie wiedział tylko do końca które z nich tak na niego działało – bez czy ona.

-N..nie mogę – Wziął głęboki oddech słysząc swój łamiący się głos.

-Coś się stało? Źle się czujesz? – Zapytała marząc o tym, żeby znalazł wytłumaczenie, w które uwierzy.

-Nie..po prostu..myślę, że nic z tego nie będzie. Widzę, że starasz się, żebyśmy zbliżyli się do siebie, ale ja nie mogę. Nie dam rady. – Poczuła, że zaczyna się zapadać w siebie. Jak to możliwe? Jak mogłam się tak pomylić?

-Och..dzięki za szczerość. – Starała się powiedzieć to bez emocji, ale przecież wszystko się w niej kotłowało. Odwróciła głowę, przymknęła piekące oczy. Sekundę później poczuła jego dotyk. Ostatnie czego się mogła spodziewać w tamtym momencie.

-Dlaczego to robisz? – Patrzyła przed siebie zupełnie zbita z tropu.

-Nie wiem. Musimy wszystko nazywać?

-Nie..ale nie wiem nawet co myśleć.. – Powiedziała już na skraju rozpaczy. Jego ręka na jej dłoni. Ciepła, miękka. Bała się poruszyć, żeby czasem jej nie zabrał. Wstał i przytulił ją mocno do siebie. Była przerażona. Wiedziała co to oznaczało. Dwadzieścia sekund później już go tam nie było. Nigdy już go nie zobaczyła.

***

Tęsknię za nią codziennie i już choćby dlatego nigdy sobie nie wybaczę.**

3

Już od jakiegoś czasu jesteśmy właściwie jedynie współlokatorami. Wiem, że już nigdy nie wróci to, co było. Za mało w nas emocji, uwagi. Zauważyłeś, że już nawet na siebie nie patrzymy? Patrzymy na wycinki swoich ciał, strukturę skóry, na pojawiające się zmarszczki, siwe włosy. Oboje utrzymujemy pozory starania się tak, żeby czasem nie usłyszeć zarzutu zaniedbania i porzucenia czegoś, co od paru lat konsekwentnie nazywamy związkiem. Co będzie najbardziej bolało? Urażona duma? Samotność? Przyznaj, czy sam nie łapiesz się na tym, że w myślach samodzielnie idziesz swoimi ścieżkami, z daleka od moich?

***

Metalowa łyżka pocierała z każdym ruchem granatowy kwiatowy wzór namalowany na głębokim talerzu. Następnie, dłoń podnosiła ją do ust otoczonych więcej-niż-dwudniowym zarostem. Mlaśnięcie, przejechanie łyżką po zębach, łapczywe przełknięcie zielonego kremu z brokułów i na koniec głośny wydech.

Po drugiej stronie stołu była ona i obserwowała jak krople zupy wiszą na jego wąsie. Nie mogła odwrócić wzroku. Z całych sił próbowała się zdematerializować, albo chociaż bez ruszania się zza stołu włączyć muzykę tak głośno, żeby nigdy nie usłyszeć już żadnego mlaśnięcia, żadnego odgłosu rozgryzanej grzanki. Przeklęta zupa! Każdy dźwięk dotknięcia łyżki o talerz ścierał w jej wyobraźni ulubiony kwiatowy wzór.

-Dlaczego nie jesz? – Od 3 minut siedziała naprzeciwko i niczego nie mówiła, czekając na niego aż skończy, a ona będzie mogła w spokoju zjeść swoją porcję.

-Za gorące jeszcze – Odłożył na bok łyżkę.

-Poczekam na ciebie – To była ostatnia rzecz jaką chciała usłyszeć.

-Jedz, nie przejmuj się mną – Uśmiechnęła się lekko. Podniósł łyżkę i znowu zaczął głośno jeść. No, może trochę ciszej. Myśl o czymś innym. – Rozkazała sobie. Przypomniała sobie słowa matki, która w jednym zdaniu wysypała ostatnio garść argumentów za tym, żeby nie odchodziła: Przecież nie jesteś sama, masz go, jest zawsze kiedy potrzebujesz, lubi pomagać ci w domu, sama kiedyś mówiłaś, że chcecie być rodziną..

Nie wyobrażała sobie tego teraz. Wspólne posiłki nie były jedynym, co jej przeszkadzało. Czasami czuła się tak, jakby całe jej ciało i umysł nie wyrażały zgody na to, żeby ich dwoje przebywało w jednym pomieszczeniu razem, a co dopiero było blisko. Co mogła z tym zrobić? Jak mogła odejść?

***

Obserwuję jak się miotasz i doskonale wiem, co chcesz zrobić. Myślę o tym samym każdego dnia, ale nie jestem pewien na sto procent, że i Ty masz już dosyć grania tego teatru przed wspólnymi znajomymi, rodziną, przede mną… Czasem myślę o Tobie jak o siostrze. Jedyne czego się obawiam to to, że jeśli rozstaniemy się, stracę kontakt z najbliższym mi przyjacielem. Z Tobą.

***

Gdy wszystko się uspokoiło usiadł na parapecie, jeszcze raz zerknął na nią, wziął głęboki oddech i wyskoczył po raz piąty. Od tamtego momentu wszystko, co widział było inne niż do tej pory. Piętra kamienicy naprzeciwko przesuwały się w tempie slow-motion przed jego oczami. Tylko w trzech oknach paliło się światło. Na parapecie pierwszego od góry, siedziała dziewczyna, zupełnie niezwracającą uwagi na to, co się działo na zewnątrz. Na filtrze papierosa czerwona szminka pozostawiała ślady jej ust. W drugim oknie zobaczył młodego mężczyznę, który strasznie przygnębiony pisał coś na papierowej serwetce. W trzecim oknie stała para przyjaciół. Przy drzwiach kot zdążył jeszcze zobaczyć spakowane walizki.

Pyk.

 

Photo

* Haruki Murakami. Na południe od granicy, na zachód od słońca

** Jonathan Carroll. Zakochany Duch

  • Ta znajomość rozpoczęła się szybko jak burza, kiedy siedzimy w pracy i nie widzimy nadciągających czarnych chmur, lecz gdy wychodzimy ze szklanego budynku, to, czego nam brakuje, to parasol. I mimowolnie przyjmujemy na siebie dotyk deszczu, ciesząc się lub płacząc. Ja się cieszyłem. Każdą kroplą, dotykiem, zapachem. Chwilą. I stałem tak w tym deszczu, póki się nie rozebrałem, by mu się oddać cały. Wtedy przestało padać.
    Tęsknię za nią. Za jej ślicznymi oczami, zapachem, głosem, szorstką skórą, za tym, że zaprasza mnie do siebie na drinka, a ja nie potrafię odmówić, choć mam swoje obowiązki. Brakuje mi jej. Słuchania jej muzyki, picia kawy, którą mi robiła, jej alkoholu, palenia papierosów, rozmów. Oglądam się za każdą jasnowłosą kobietą na ulicy z nadzieją, że ją zobaczę. Ale widzę ją tylko w snach.
    Naczytałem się, że nie warto czekać. Nie czekałem. Wykonałem krok naprzód. Teraz żałuję. Nie mam już niczego. Nawet miłości.

    • 100sukienek

      Strasznie smutno to czytać..trzymaj się tam..

  • Ciężka lekcja. Ale jednak lekcja.

    • 100sukienek

      ważne, że nauczona :)
      ps myślałam o Tobie w Poznaniu.

      • :D
        Pamiętam naszą romantyczną kolację z frytkami w roli głównej i z rowerem w tle :D :*

        • 100sukienek

          achh.. ;)*