Nie zapomnij

Intuicja nie dawała Mu żadnych znaków, zagłuszana przez zapracowanie i pęd dni, nie odzywała się w żadnym momencie. Kiedy po tygodniach ciszy zastanawiał się czy jechać i szukał jej głosu w nadziei, że dowie się czegoś o sobie, usłyszał tylko: po prostu tam jedź, uda się. Spakował walizkę i ruszył w kilkunastogodzinną podróż w nieznane.

Marznąc na dworcu myślała o cieple, które od niedawna rozgrzewało Jej myśli. O cieple, którym w końcu się nagradzała po długiej przerwie. Bo tak naprawdę od wielu miesięcy zastanawiała się co z Nią jest nie tak, że ciągle trafiała na opór, lęk, potrzebę rozwoju stojącą wyżej, niż potrzeba poznania z bliska drugiej osoby. Nieskończoną liczbę razy słyszała tylko: nie teraz, nie mogę, nie potrafię, nie dam rady. Aż w pewnym momencie zdała sobie sprawę z tego, że sama zaczęła mówić językiem zdominowanym przez nie.

Gdy uświadomiła to sobie, stało się coś niezwykłego. Zaczęła przede wszystkim obserwować te nie-myśli, kontrolować je. Udało Jej się nawet z nimi poradzić – chwytała je tak, jak chwyta się te irytujące białe nitki na czarnym wełnianym płaszczu i konsekwentnie upuszczała je na ziemię. Tylko wtedy znikały. Koniec – myślała. I początek – podpowiadała jej intuicja. I powoli, wsłuchując się w swój oddech, czuła spokój.

Podróż za jeden uśmiech. Albo podróż za dziesiątki, setki uśmiechów wywołanych przez Nią. Nigdy za długa, byle do celu. Nagroda, zrozumienie, ciepło i bliskość. Patrzył na szare krajobrazy przesuwające się za oknem i wiedział już, że to właśnie tego potrzebował. Od dawna pozornie miał wszystko: pracę, dom, rodzinę, podróże. Z zewnątrz wszystko było niesamowite i kolorowe.

Ona jednak, od początku wyczuwała Jego smutek skrywany pod small talkiem. Gdy ubrana w kremową sukienkę i ciepły wełniany sweter zacytowała Mu słowa z Wielkiego Piękna, nie wiedział w którą stronę od Niej uciec. Cholerny film i Jej spuszczony wzrok, gdy mówiła: Wszyscy jesteśmy na skraju rozpaczy, jedyne co możemy zrobić, to spojrzeć sobie w oczy, dotrzymać sobie towarzystwa, trochę pożartować..

Siedzieli w salonie, prawie pustym. Widok za oknami zasłaniały zewnętrzne żaluzje. Nie było widać miasta, ale oboje wiedzieli, że jest tam, zatopione w mroku. Gdyby chcieli pozostać niezauważeni, musieliby zgasić światło i odsłonić okna – wtedy z łatwością zobaczyliby setki małych oświetlonych prostokątów, przedstawiających sceny z życia ludzi, których mija się codziennie na ulicy. Ale nie myśleli o tym. Nie dziś.

Opowiedz mi o Twoich marzeniach – poprosiła Go. Nie odzywał się przez chwilę. Nie pamiętam ich. – powiedział – Opowiedz mi o swoich. Wiedziała, że jeśli teraz się nie otworzy, i On nie pozwoli sobie na nic więcej. A więc zaczęła mówić. O puszczaniu latawców na plaży, o powrocie do Rzymu, o fortepianie w domu, o planach, o magicznym kiedyś.

Wtedy w Jego głowie coś się zmieniło. Jakby ktoś przyszedł i włączył światło w pokoju z widokiem na całe miasto nocą. Wcześniej nie było strasznie – dobrze jest przecież oglądać wszystko z daleka i zatapiać się w swoich myślach. Ale teraz czas założyć kurtkę, buty i wyjść tam, gdzie ostatnio jakoś nie udawało się dotrzeć. Od tamtego momentu zaczął łapać się na uciekaniu od codzienności, sam się sobie dziwił, że sprawiało Mu to przyjemną ulgę. To nieodwracalne, wiesz? – powiedziała i popatrzyła na Niego poważnie. Wiedział.

Jest noc i wiem, że zaczynasz powoli zapadać w sen. Zanim jednak to się stanie, przypomnę Ci jeszcze jedno marzenie do spełnienia. Przez wiele miesięcy, a może lat, skutecznie wkładałeś je do szuflady z napisem amnezja. Zapisz je i proszę, cokolwiek się stanie, nie zapominaj nigdy. Czuj.

photo

  • Monika Dąbrowska

    Piękne! :) Czasem tak jest, że zapominamy o marzeniach, ale na szczęście one są w nas. Wystarczy trochę odkurzyć… tam w środku.

    Zachwycam się! Bardzo podoba mi się narracja :)

    • 100sukienek

      Zapominamy, sama miałam tak niedawno i musiałam sięgnąć bardzo głęboko, żeby móc je zdefiniować… Dziękuję Ci za miłe słowa, miałam, mam nadal ogromną tremę wciskając ‚publikuj’ po tak długiej przerwie. :)

      • Monika Dąbrowska

        Podobno trema to naturalny składnik twórczości ;)

        • 100sukienek

          no to muszę koniecznie zacząć ćwiczyć, bo obawiam się, że moje ciało może nie wytrzymać tych napięć i umrę kiedyś przez nią na zawał ;))

          • Monika Dąbrowska

            Dasz radę ;)

  • G

    Latawce !!

    • 100sukienek

      :)

  • Dobrze, że wróciłaś… Bo dawno Cię tu nie było… Przeczytałam dwa razy w tym drugi raz na głos… Droga, dworzec, latawce, Rzym… chwila rozmarzenia, nostalgii, zachodzącego słońca, to taki obrazek, który podpowiada mi wyobraźnia… Ujmująco!

    Magdalena

    • 100sukienek

      tęskniłam bardzo. :) dziękuję!

  • Chciałbym pisać tak jak Ty.

    • 100sukienek

      dziękuję, to wielki komplement. :)

  • proszę, nie znikaj na długo i przypominaj mi o rzeczach tak istotnych. Zaczynam się gubić.

    • 100sukienek

      jestem tu. nawet jak nie piszę. :) dziękuję za te słowa, to dla mnie bardzo ważne.

  • Czuj. To chyba będzie moje postanowienie na ten rok. Dobrze, gdyby każdy takie miał.
    Dobrze, że wróciłaś.

    • 100sukienek

      dobrze by było, jestem przerażona tym ilu ludzi nie czuje. ale to materiał na osobny tekst. :) dziękuję, że zaglądnęłaś!

  • Ana

    Żyjemy w takich szybkich czasach, że często zapominamy o tym, co istotne. Mam wrażenie, że oduczamy się czuć, bo się boimy, bo lepiej wszystko przyjmować nawet nie na chłodno, a na zupełnie zimno – emocje za wiele nas przecież kosztują. Super, że są tacy ludzie, jak Ty, którzy tym zapominalskim przypominają. Tym co pamiętają też :)

    • 100sukienek

      nie wiem czy to kwestia pędu, czy innych czynników, ale rzeczywiście, zauważam, że to smutna choroba naszego pokolenia. nie ma we mnie na nią zgody. i nigdy nie będzie. dziękuję, że przeczytałaś. :)

      • Ana

        To ja dziękuję, że napisałaś!

  • Jak dobrze znów coś u Ciebie przeczytać. Zwłaszcza coś tak pięknego, prawdziwego i wzruszającego.

    • 100sukienek

      ojej, dziękuję Ci, to bardzo miłe.. :)