Przyloty

Krótko przycięte paznokcie przesuwają się nerwowo po chropowatej strukturze zakrętki. Siedzi niespokojnie, ściskając w rękach butelkę z wodą gazowaną. Rozpięta bluza, z luźno opadającymi sznurkami i wystający spod niej błękitny t-shirt z kolorowym nadrukiem. Luźne, lekko starte jeansy i tenisówki.

Gdybym czytała ten opis, nigdy nie pomyślałabym, że mężczyzna, o którym mowa ma około 60 lat. Jego oczy błądzą po całej sali, a ja próbuję zgadywać myśli w jego głowie. Wygląda jakby przyleciał i nikt po niego nie wyszedł. Nie wie co zrobić, pewnie nie zna języka, więc czeka. Patrzy i coraz mniejsza w nim nadzieja. Dawno nie widziałam tak niespokojnego, zrezygnowanego wzroku.

Siedzę dosyć blisko i słyszę jak mówi do siebie po polsku pod nosem. Krótkie komunikaty: ‚to bez sensu, ‚po co ja tu przyleciałem’, ‚co ja teraz zrobię..’. Na co tak naprawdę czeka? Albo na kogo? Przeklinam w środku, że moja niepewność siebie w takich sytuacjach wygrywa i powstrzymuje mnie przed podejściem i rozpoczęciem z kimś rozmowy. Postanawiam poczekać z tym jeszcze chwilę. Coś na moment odwraca moją uwagę i gdy powracam wzrokiem na miejsce mężczyzny, widzę, że jest już puste. Rozglądam się i widzę, że odchodzi z dwójką młodych ludzi. W ciszy i skupieniu. Emocji widocznych w jego oczach nie sposób zapomnieć.

Obok, po prawej stronie młoda kobieta rozmawia z dziewczynką. Czterolatka ubrana jest w białą sukienkę z granatowymi wzorami i granatową falbanką. Białe rajstopy i granatowe lakierki. W długich brązowych włosach granatowa kokarda. I różowy plecak w kształcie baletnicy. To zapewne jeden z pierwszych przejawów silnego charakteru – myślę, uśmiechając się na wspomnienie siebie sprzed ponad dwudziestu lat. Przypominam sobie jak krzycząc uciekałam przed babcią i dziadkiem goniących mnie po całym ogrodzie. Bo nie chciałam zażywać jakiegoś lekarstwa, które próbowali mi przemycać w jedzeniu.

Dziewczynka co chwilę zadaje jakieś pytania, żywo reagując na wszystko dookoła. ‚What was that?!’ – pyta spłoszona przyciskając dłonie do uszu. Wymieniamy się z opiekunką serdecznymi spojrzeniami, kobieta tłumaczy małej, że to ktoś mówi do mikrofonu zapowiadając lądowanie samolotu.

Myślę, jak bardzo lubię obserwować lotniska i mój wzrok przyciąga sześć tak samo ubranych stewardess. Wszystkie mają mocny makijaż, fioletowe trencze i takie same czarne buty na obcasie. Patrzę na tablicę z przylotami. Pół godziny temu wylądował samolot Qatar Airlines z Abu Dhabi.

Z bramy wychodzą kolejne osoby. Niewielka grupka bliskich czeka po drugiej stronie barierki, wypatrując znajomych twarzy. Dziwne, momenty powitań nie są takie jak na filmach. Nie ma mocnych uścisków, szaleństwa ani łez wzruszenia. Prostu krótkie hej. Nagle rozbrzmiewają śmiechy. Mężczyzna przechodzi pod barierką i biegnie uściskać kobietę i małego chłopca ciągnącego za sobą na sznurku jaskrawo zielonego plastikowego żółwia na kółkach.

Dzwoni telefon. Odbieram i chwilę później pojawiasz się Ty. Przed nami długa podróż i kilka dni razem. Trochę się martwię o zaczynanie wszystkiego od nowa. Ale powstrzymuję się, próbuję uspokoić, bo wiem, że to lęk przed schodzeniem z utartego szlaku.

Po kilku dniach czeka mnie nagroda. Mam pierwsze wspólne dobre wspomnienie, które zostanie mi już zapewne na zawsze. I cieszę się z niego jak gdyby miało już nie być żadnych więcej.

photo

  • Lubię lotniska. Ta mieszanka zdenerwowania kolejnym lotem, ekscytacji z ponownego spotkania i radości na długo wyczekiwane wakacje niezmiennie działa na mnie jak balsam. Kiedyś w podobny sposób lubiłam dworce, ale przez nie ludzie przebiegają i nawet nie zdązą się za sobą obejrzeć a lotniska wymuszają w Tobie by się na chwilę zatrzymać.

    • 100sukienek

      dokładnie, na dworcach nie za bardzo jest na kim się skupić. Chociaż, przyjrzę się może przy najbliższej okazji. :)

  • Obserwowanie ludzi na lotniskach, czy gdziekolwiek indziej, jest bardzo inspirujące. Ma też w sobie coś z podglądactwa.

    • 100sukienek

      lubię obserwować ludzi. mam nadzieję robić to częściej w tym roku, zwłaszcza właśnie na lotniskach :)) takim podglądaczem mogę być ;)

  • Monika Dąbrowska

    Wspomnienia to nasz najcenniejszy dobytek. Takie pudełko z fotografiami w bagażu życiowych doświadczeń. Miło czytać, że masz kolejną fotografię.

    I miło czytać tak pięknie napisane portrety nieznajomych :)

    • 100sukienek

      tak..myślę o tym pudełku tutaj..:) dziękuję Ci!

  • Brawa, za umiejętność dostrzegania.

    • 100sukienek

      ciągle ćwiczę. dziękuję :)

  • Lubię lotniska. Lubię tę przestrzeń, emocje drogi dokądś. Lub skądś. Lubię patrzeć na stewardessy toczące za sobą walizkę na kółkach. Lubię pilotów, którzy zawsze w biegu. Lubię mieszaninę kultur, ludzi. Lubię moment przekraczania bramki, lubię patrzeć, jak ktoś czeka trzymając w dłoniach kartkę, czy mały bukiet kwiatów. Pięknie to oddałaś. Ujmująco.

    Magda.

    • 100sukienek

      dziękuję :) cieszę się, że zaglądnęłaś!

  • intrygujący tekst, od szczegółu do… ogółu? ;)
    dla mnie lotniska i dworce to takie właśnie poczekalnie, chwila na zastanowienie się „co, jak i po co?…”
    pozdrawiam ;)

    • 100sukienek

      od szczegółu do szczegółu :)
      pozdrowienia!

  • Ana

    Tak jak nieco znam te uczucia dotyczące obserwowania ludzi dookoła, tak ostatnich zdań zazdroszczę. Na moim lotnisku też mógłby się czasem ktoś pojawić :)

    • 100sukienek

      hmm.. tego Ci życzę :) pozdrawiam serdecznie!

  • Pingback: Miesiąc zblogowAny (1): styczeń - Świat zblogowAny()