Pustki

Kilka tygodni temu. Jej urodziny. Siedząc przy stole w restauracji zarezerwowanej specjalnie na tę okazję, przypominam sobie nasze wspólne początki. 

Moje bezgraniczne zaufanie zdobyła, gdy zdruzgotana opowiadałam Jej, że dostałam jedynkę  w szkole, a Ona pocieszała mnie, idąc ze mną przez plac zabaw. Ogrodzenie szkoły sąsiadowało z naszym blokiem, a na przerwy w ciepłe dni wychodziliśmy na zewnątrz, żeby pobiegać po boisku. Wyglądała wtedy przez balkon na pierwszym piętrze i po długim sznurku, zsuwała dla mnie szklaną butelkę wypełnioną wodą z truskawkowym sokiem.

Teraz, gdy spotykamy się tak rzadko, nie mogę przestać na Nią patrzeć. Miłość nie do opisania. Mimo, że jest tylko Babcią – sąsiadką.  I mimo, że mam czasem wyrzuty sumienia, że to Ona jest mi bliższa, niż mama mamy, czy mama taty. Ale czy mogę coś na to poradzić? Patrzę na Jej filigranową postać i wiem, że przechyla głowę, żeby zobaczyć chociaż kawałek mojej sylwetki tymi niespotykanie niebieskimi oczami. Prawie nic nie widzi, ma jednak w sobie tę niezwykłą umiejętność odczytywania najgłębiej skrywanych emocji. Mimo, że w życiu są rzeczy zbyt skomplikowane, by je wyjaśnić w jakimkolwiek języku*, Ona niemal zawsze z łatwością znajduje odpowiednie słowa.

Pamiętasz, jeszcze niedawno, gdy wychodziła z domu, czuć było Jej obecność. Dziś jest trochę inaczej. Trochę, jakby zamykając za sobą drzwi, zabierała ze sobą całą swoją energię. Cisza bez niej wydaje się być coraz mniej znośna, a Ty odruchowo, jakbyś chciał przywołać Ją z powrotem, szukasz wzrokiem tego, co po Niej zostanie. Garnuszek na owsiankę w kuchni, ulubiony nóż do obierania jabłek, łyżeczka do herbaty z delikatnym wzorem wyczuwalnym pod opuszkami palców i filiżanka, z której jeszcze podczas Twojej ostatniej wizyty piła herbatę. Na komodzie przy Jej łóżku leży stos poukładanych chronologicznie kalendarzy z poprzednich lat. Przekreślała w nich kolejne dni i robiła krótkie zapiski: ‚urodziny Kasi’, ‚odwiedziny Bartka i Ani’, ‚okryć róże na działce’, ‚zatelefonować do Anieli’.

Patrzysz za okno i zauważasz karmnik dla wróbli, który z uporem utrzymywała, wbrew protestom swojej córki. Udało jej się, tamta w końcu ustąpiła. Wiesz, że Ona codziennie rano wsypuje do niego okruchy, a zimą wiesza na małym gwoździu kawałek słoniny dla zmarzniętych sikorek. Nieraz obserwowałeś jak wyglądała za nimi i jak cieszyły się Jej oczy gdy na parapecie panował harmider.

Dotykasz mięsistych liści aloesu, który tkwi od lat w dużej doniczce. Chodź, przyłożymy kawałek i przestanie boleć – przypominasz sobie moment, jak będąc małym chłopcem przewróciłeś się i rozciąłeś sobie podbródek. Jej spokój i opanowanie, mimo lejącej się strumieniem krwi – i blizna wyczuwalna do dzisiaj. Odwracasz wzrok, nie zauważyłeś jak bezszelestnie weszła do mieszkania? Tak, podbiegasz do przedpokoju, zabierając z Jej, niemal stuletnich dłoni, zakupy. Dobrze wiesz, że za chwilę zapyta jak się ma Twoje serce – z podekscytowaniem wyczekując Twojej wymijającej odpowiedzi. Czekasz na dźwięk szurających po dywanie pantofli, jak dobrze, że jeszcze go słychać.

Granice oddzielające teraźniejszość, przeszłość, przyszłość nie istnieją. To nie tak, że mam trzy osobne metalowe pudełka po ciastkach z osobnymi wspomnieniami. Mam jedno i trochę boję się myśleć co będzie za jakiś czas. Wiem, że niewiele go zostało na wspólne rozmowy, telefony, dotyk Jej dłoni, skradzione uściski. Na szczęście dla Ciebie i dla mnie, czas przeszły w teraźniejszości jest nadużyciem. Ale kiedyś i on stanie się niepodważalnym faktem. Dopóki Ona jest, chcę jak najwięcej zapamiętać. Po to, aby gdy zniknie, nasze pudełko było wypełnione po brzegi i żebym nie musiała odczuwać tak bardzo pustki po Niej. Spróbuj też, dobrze?

 

Fotografia wykonana przez autora serii Midnight Rambler.

* Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa. Haruki Murakami

 

  • Pudełka po ciastkach… słodkie wspomnienia… Spróbuję :)

    • 100sukienek

      próbuj :) warto!

  • Starsi ludzie mają dar intensywniejszego przeżywania codzienności. Czynią święto ze zwykłych rzeczy, celebrują drobnostki… Widzę to samo u mojej babci.
    I zawsze to właśnie z nią będzie kojarzył mi się aloes :) Mam w domu taki, który od niej dostałam i rośnie najładniej ze wszystkich moich roślin. Wierzę, że uleczy mnie, gdy będę tego potrzebowała.

    • 100sukienek

      babciny aloes to samo dobro. nie tylko na rany :))

  • Monika Dąbrowska

    W tym pędzącym świecie chyba czasem zapominamy, jak to jest być z drugim człowiekiem i cieszyć się jego obecnością… Ja zapominam. Dziękuję, że mi przypomniałaś.

    Dziękuję Ci też za to, że piszesz, bo każdy Twój tekst jest dla mnie wartościowy. I Przyznam Ci się, że niektóre czytam „na ripicie”. :)

    • 100sukienek

      dziękuję, że przeczytałaś i to bardzo miłe, że wracasz do innych tekstów :) pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Jak Ty pięknie piszesz. Musisz być niezwykłą osobą. :)
    Każdy Twój tekst zmusza mnie do chociaż chwili zastanowienia nad życiem. Czas przestaje biec tak jak powinien. Zatrzymuję się i nic nie jest już takie same. :)

    • 100sukienek

      to bardzo miłe, dziękuję. :)

  • Lubię, lubię, jak piszesz.

    • 100sukienek

      przeczytać to od Ciebie to wielki komplement! :) dziękuję!

  • Murakami do Ciebie pasuje.

    • 100sukienek

      dziękuję, uwielbiam jego książki. :)

  • Ana

    Wpada człowiek w pędzie na Twojego bloga i… po prostu musi się zatrzymać. Dzięki!

    • 100sukienek

      :) to ja dziękuję!