Sekunda

Tydzień temu. Zamawiam herbatę z miodem, imbirem i goździkami. Zapach miodu zawsze na ułamek sekundy przenosi mnie w tamto miejsce. Czy można opisać ułamek sekundy?

Ciepłe lato. Wychodzę na pełne słońce zostawiając za sobą drewniane wnętrze Waszego górskiego domu. Siadam na betonowych schodach. Na wyciągnięcie ręki, po prawej stronie mam dziesiątki bladożółtych pączków otulonych ciemnymi błyszczącymi liśćmi. Róże – nie lubię ich za bardzo, ale tutaj mogłabym obserwować je godzinami. Pną się po ścianie dotykając framugi drzwi. Gdyby tak zerwać po jednym pączku każdej wielkości, a następnie ułożyć je wszystkie w kolejności od najmniejszego do największego, zobrazowałabym całe stadium ich rozwoju. Idealnie nadawałoby się do atlasu botanicznego.

Patrzę przed siebie, na grządkach rosną równo posadzone kolorowe kwiaty. Nad nimi latają pszczoły. Zamykam oczy i jedyne co słyszę, to brzęczenie owadów i szum strumienia, który dochodzi z kamienistego wąwozu, kilkadziesiąt metrów za płotem. Czuję jak słońce opiera się na mojej twarzy. Oddycham nieskazitelnie czystym powietrzem. Nagle, za mną pojawia się czarny wyżeł i siada tuż obok. Nasze głowy znajdują się na jednym poziomie. Wyciągam rękę i głaszczę go za uchem. Lubimy się. Nie mam pojęcia, że to jedyne wakacje, jakie spędzimy wspólnie.

Tydzień temu. Wracam do rodzinnego domu, jest prawie dwadzieścia lat później. Po całym dniu spędzonym w mieście niemal zasypiam na stojąco, mimo, że jest dopiero 20:00. Cały dzień nie udało mi się obudzić. Wujek z gór umarł dziś rano – słyszę.

Po lewej, za rogiem domu znajduje się szopa, w której od lat przygotowujesz miód. Obok niej stoi 11 uli, wokół których panuje ciągły ruch. Pies odprowadza mnie tylko do nieprzekraczalnej granicy chodnika wyłożonego wokół domu. Wie, że jeśli zbliży się do którejś pasieki, znowu będzie biegał z opuchniętym od użądlenia ogonem.

Po cichu przemykam się między ulami. Przy wschodniej ścianie domu rośnie stara leszczyna, która sięga ogromnego balkonu przylegającego do pokoi gościnnych. Z tego, w którym śpię, na balkon wychodzi się przez duże okno. Dziś rano, gdy się obudziłam, założyłam zwiewną sukienkę, przekroczyłam boso framugę i zrywałam zielone jeszcze orzechy prosto z drzewa. Ich miąższ jest miękki i słodki.

Chodź, zobaczysz coś – mówisz konspiracyjnie, wychylając się z drewnianej chatki. Bez wahania wchodzę do środka. Zanim mój wzrok przyzwyczaja się do półmroku, zaciągam się słodkim, niemal namacalnym zapachem wosku i świeżego miodu. Już zawsze będę kojarzyć go z tym miejscem. Najpierw zauważam ogromne szklane słoje, które stoją przy małym oknie szopki. Następnie z mroku wyłaniają się sita, łyżki, naczynia różnych rozmiarów i kształtów. Czuję się jakbym patrzyła na wnętrze ukrytego pod ziemią laboratorium Dextera z kreskówek studia Hanna-Barbera. Na gwoździu wiszą płócienny biały kombinezon i charakterystyczny dla pszczelarzy kapelusz z moskitierą. W rogu pomieszczenia stoi wirówka z kranikiem, z którego miód wpływa prosto do słoików.

Zanim wyjdziemy, kroisz kawałek plastra miodu –  Jest jak guma do żucia – mówisz. To chyba najbardziej intensywny aromat miodu jakiego kiedykolwiek doświadczę. Wychodzimy na zewnątrz i zabierasz mnie do części ogrodu, w której znajduje się bażantarnia, wcześniej nie miałam o niej pojęcia. Nie mogę uwierzyć jak mogłam tego nie zauważyć, przecież z mojego balkonu widać to miejsce doskonale.

Nagle słyszymy głos Cioci, która woła nas na obiad. Odwracamy się i ruszamy w stronę domu. W głowie mam milion pytań. Nigdy nie zdążę zadać ich wszystkich i już nigdy nie będzie takiego lata.

 

Zdjęcie.

 

  • Kolejny raz czytając Twój tekst poczułam dreszcze. Jak ja kocham to jak piszesz! <3

    • 100sukienek

      dziękuję, rumienię się! :)

  • Zauroczona

    Kocham twoje pisanie i dziękuję, że to robisz.

    • 100sukienek

      to ja dziękuję, że czytasz. :)

  • Smutne, ale jednocześnie pokrzepiające. Lubię to, jak piszesz.

    • 100sukienek

      dziękuję, że zaglądnęłaś :)

  • Smutne to, ale trafiasz do serca, więc myślę, że potrafisz opisać ułamek sekundy.

    • 100sukienek

      :) dziękuję

  • Piszesz tak namacalnie, że można tego wszystkiego dotknąć. Poczułam ciepłą, psią sierść pod palcami, nagrzaną promieniami słońca. I cholernie, cholernie zatęskniłam za latem.

    • 100sukienek

      dziękuję Ci, to bardzo miłe co piszesz, zwłaszcza po tym, co czytam na withlove :)

  • Pingback: Miesiąc zblogowany (2): luty odkrywca - Świat zblogowAny()