Światy równoległe

Zastanawiałeś się kiedyś jak wiele zależy od twoich małych decyzji? Tych, na których podjęcie nie poświęcamy szczególnie wiele czasu? Często wydaje nam się, że nasze życie zależy od przemyślanych, ważnych wyborów.

Tymczasem, patrząc z perspektywy, nierzadko potrafimy ułożyć ciągi przyczynowo-skutkowe, składające się z zupełnie nieznaczących wydarzeń, na które na co dzień nie mamy w zwyczaju zwracać uwagi.

Kiedy uświadamiam sobie, że każda sekunda jest ważna, wyrażenie co by było gdyby nabiera na znaczeniu już w mikroskali; wiem wtedy, że każdy ruch ręką, spojrzenie, słowo, mogą mieć wpływ nawet na najbliższe kilka lat. Ta świadomość każe mi myśleć o tym, jak wyglądałby mój świat, gdyby kiedyś w przeszłości zmienił się w nim chociaż jeden element. Jadąc do pracy tramwajem w pełnym życia mieście, myślę jak wyglądałaby moja rzeczywistość, gdybym kilka lat temu nie upiekła drożdżowych bułeczek z malinami i nie postanowiła wręczyć ich jemu. Albo gdybym nie wyszła wtedy z domu, tylko została tam z tobą. Myśli przenoszą mnie w zupełnie inną teraźniejszość.

***

W moim alternatywnym życiu codziennie rano budzi mnie dźwięk szurnięcia łapy o drzwi sypialni. Leżę w jasnej pościeli, na którą padają promienie słońca. Jeden opiera się na twojej prawej ręce, między nadgarstkiem a łokciem – wiem to, mimo że moje oczy przecież nie mogą tego widzieć. Wiem, bo odkąd wprowadziliśmy się do tego domu, wstaję – jak nigdy przedtem – zanim obudzisz się ty i obserwuję jak śpisz. Zawsze w tej samej pozycji.

W moim alternatywnym życiu codziennie rano budzi mnie dźwięk szurnięcia łapy o drzwi sypialni. Jeszcze przez kilka minut leżę w jasnej pościeli, na którą padają promienie słońca. Jeden opiera się na twojej prawej ręce, między nadgarstkiem a łokciem – wiem to, mimo że moje oczy są jeszcze zamknięte. Pierwszego poranka po przeprowadzce słońce oświetlało miejsce, w którym na twojej ręce powstał siniak od wnoszenia starej drewnianej skrzyni do kuchni. W skrzyni zmieściły się wszystkie talerze, miski i kubki ze starego mieszkania. Zbieraliśmy pojedyncze egzemplarze przez lata odwiedzając pchle targi we wszystkich miastach, do których postanowiliśmy pojechać razem.

W świecie równoległym mieszkamy w domu pełnym światła. Rano, zanim wstaniesz z łóżka, czujesz zapach kawy. Pijesz ją siedząc na drewnianej ławce w kuchni i opierając się o poduszkę przy ścianie. Siedzę po drugiej stronie stołu, owinięta w twój mój szary sweter, a na krześle obok leży nasz biało-szary kot.

***

Tymczasem nadchodzi weekend, zostaję porwana z gorącego miasta w góry. Błogi czas wypełniają zabawy z psami, spacery wzdłuż rzeki, skoki przez strumień, machanie do górali płynących tratwami i śpiewających przepitym głosem Do Milówki wróć. Spokojne powroty do kwater tuż po zachodzie słońca, przebiegają pod znakiem robionych z ukrycia zdjęć starych domów, ogrodów i zwierząt.

W równoległym do tamtego świecie mam odwagę poznawać starszych ludzi. Ciekawią mnie ich historie, chętnie z nimi rozmawiam.

-Mają państwo najpiękniejsze piwonie w całej okolicy. Musiałyśmy się  zatrzymać żeby zrobić im zdjęcia.

Z drewnianego starego domu otoczonego werandą z widokiem na Pieniny wychodzi niewysoka kobieta. Uśmiecha się lekko, strzepując niewidzialny pyłek z jasnego fartucha, chroniącego błękitną sukienkę w blade kwiatki.

-Jeśli pani chce, mogę paniom uciąć trochę.

Nie ma w tej chwili ani jednej rzeczy na świecie, która sprawiłaby nam większą radość.

-Dam paniom jeszcze kaprifolium, ale pod warunkiem, że znajdą panie i przeczytają sobie wiersz Miłosza Dar.

Wracam do domu z bukietem piwonii i różowo-białego kaprifolium.

 

Czesław Miłosz,

Dar

 

Dzień taki szczęśliwy.

Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.

Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.

Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.

Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.

Co przydarzyło się złego, zapomniałem.

Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.

Nie czułem w ciele żadnego bólu.

Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.

 

Berkeley, 1971

 

W moim alternatywnym życiu, nie czuję w ciele żadnego bólu, mieszkam w domu otoczonym ogrodem i gdy podnoszę głowę znad książki (którą dostałam od Ciebie) widzę niebieskie morze i białe żagle.

 

 

Zdjęcie: Kasia Cieślik-Kolankowska

  • dzieciak

    Efekt motyla jest niezwykle obrazowym przedstawieniem czegoś, co w matematyce i fizyce nazywa się chaosem deterministycznym. I rzeczywiście – tylko w idealnie kontrolowanych warunkach jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie w kolejnych sekundach i jaki wpływ na przyszłość mają poszczególne zachowania. Jednak rzadko możemy sobie pozwolić na komfort kontrolowania wszystkiego co nas otacza. Ba, wspominam o kontrolowaniu, a my z ograniczoną percepcją jesteśmy w stanie zarejestrować tylko ułamek tego, co nas otacza. I to nie jest żadna ułomność: lekkie odstępstwo od tej normy sprawia, że nasze mózgi nie są w stanie poradzić sobie z natłokiem bombardujących nas informacji.

    Mikrodecyzje mogą mieć istotny wpływ na naszą przyszłość, jednak w chwili podejmowania takich decyzji – nawet jeśli życiem kierują deterministyczne prawa i mamy dość czasu na analizę sytuacji oraz kiedy nie jesteśmy w stanie znać wszystkich pozostałych zmiennych – jest niemożliwe, aby przewidzieć ich skutki. Dlatego „żyjąc” nie warto myśleć „co by było gdyby” albo jaka byłaby moja „alternatywna rzeczywistość”, bo nawet jeśli znowu znajdziemy się w sytuacji, w której już byliśmy, podjęcie takiej samej decyzji może dać zupełnie nieprzewidywalne skutki. Oczywiście romantyczne zrywy każą nam wierzyć w to, że każda sekunda jest ważna …ale nie. I jedyne co można zrobić to pogodzić się z tym.

    dobra, koniec tego egzystencjalizmu na dziś xD

  • Gonia

    Twoje słowa spisane przeniosły mnie w miękkie miejsce gdzieś gdzie jest ciepło cicho i bezpiecznie

  • alternatywne życie nie istnieje.

    • to prawda, ale czasem tak mam, że zastanawiam się :)

      • ja niestety też, ale warto jednak zdać sobie sprawę, że nie istnieje i skupić się na tym, żeby to, które mamy, przeżyć jak najlepiej ;)

        • to prawda, warto. ale to też dobre ćwiczenie na wyobraźnię i empatię, no i jeśli nie ma w nas żalu i jeśli lubimy swoją rzeczywistość, nie ma w tym niczego niebezpiecznego :)

          • z drugiej strony czy gdyby nie było w nas żalu i lubilibyśmy swoją rzeczywistość, to mielibyśmy potrzebę wyobrażania sobie alternatywnej? ;)

          • pewnie byśmy nie mieli takiej potrzeby, oczywiście. Ale gdyby to, co nas otacza satysfakcjonowało nas, nigdy byśmy się też nie rozwijali, prawda? :)

  • Zamykam oczy i widzę to wszystko. Mam ochotę przeczytać ciąg dalszy tego wpisu bo urywa się właśnie jak już się w nim rozsmakowałam:)

  • Czytoholiczka

    Owszem, zastanawiałam się, nawet wiele razy. Jest podobnie jak piszesz – od jednago małego wyboru może wyniknąć tysiące ogromnych wydarzeń. Efekt motyla. Dzisiaj również podjęłam jedną z takich decyzji – odwiedziłam twojego bloga w celu porwania cię w wir rzeczywistości, którą kreuję, w której żyję.
    Odwiedzam już kolejnego z rzędu bloga i zastanawiam się, jakie skutki to przyniesie :)
    Piszę książkę – po wielu wcześiejszych próbach postanowiłam zabrać się za to na serio, a nie „na niby” :).
    Zależy mi na każdej opinii, szczególnie osób bezstronnych, jakimi są tylko nieznajomi ( niestety ;) )
    Nie zanudzam, przechodzę do sedna:

    Ukryci. Więźniowie iluzji.

    Zapowiedź książki. Wejdziesz, nie wyjdziesz.

    Świat stoi nad przepaścią. We wszechogarniającym kryzysie wartości ludzie pozbawieni przewodników umierają.

    W chaosie rośnie zagrożenie ze strony dżihadystów, jednak czy to ich powinniśmy się obawiać najbardziej?

    Ukryci zostali powołani, by zaprowadzać ład, pokój i dobro między ludźmi.

    Jednak okazuje się, że Moc ma dwie strony: Dawania i Zabierania.

    Którą ostatecznie wybierze Szarlin Melania Drucka?

    Czy odgadnie tożsamość prawdziwych ukrytych?

    Czy pokona zasłonę iluzji?

    Uważaj. Nic nie jest takim, jakim się wydaje.

    Ps. To nie spam. To zachęta ;D

    ukryci-wiezniowie-iluzji.blogspot.com