Tajny Klub Pisarski #2

Usłyszał dziś – jak na swoje możliwości – zbyt wiele słów. Już o 5:30 ktoś, prowadząc wózek pełen gruzu, przeklinał strasznie pod nosem. Kółka wózka ledwo trzymały się na osi, skrzypiały niemiłosiernie i już przez tę chwilę, zanim jeszcze zdołał o czymkolwiek innym pomyśleć, C. miał ochotę przewracać oczami, bo nie wiedział co jest gorsze: skrzypienie czy te brzydkie słowa.

Ech..tak. Od rana był poirytowany. Zwykle takie sytuacje wcale go nie wzruszały. Może to starość, może bliska obecność parku i jesienna aura, a może fakt, że codziennie widział setki samochodów i dziesiątki tramwajów, które co chwilę zatrzymywały się przy pobliskim przystanku. Trochę go to wszystko już nużyło. Znał na pamięć wszystkie rozkłady jazdy, czasami, kiedy mu było nudno, liczył minuty od jednego przejazdu do drugiego. Potrafił też ze słuchu określić, który numer tramwaju właśnie przyjeżdża.

Ze swojego stałego miejsca miał okazję obserwować lokalnych mieszkańców. Pamiętał, o której wychodzą z domu i po kilku latach spędzonych tutaj, potrafił rozpoznać, kiedy są szczęśliwi [dziewczyna z kamienicy obok, zwykle wtedy lekkim krokiem biegła w stronę rynku], kiedy byli bardzo na coś źli [kobieta, która zwykle chodziła rozmawiając przez telefon, biegła, zaczynając każdy krok od głośnego pac! wybitego obcasem i syczała coś pod nosem], czy kiedy czuli się samotni [starszy pan, który po zamknięciu drzwi za sobą, zanim ruszył do parku, wzdychał tak ciężko, że aż słysząc to C. miał ochotę go poklepać po ramieniu i powiedzieć wszystko się ułoży, zobaczy pan].

Dzisiaj jednak, gdyby mógł, sam cały czas by wzdychał. Po usłyszeniu dźwięku skrzypiących kółek, nie mógł już zasnąć. Było jeszcze ciemno, a on leżał słuchając, jak ptaki z pobliskiego parku budzą się ze snu. O 6:00 zaczęły jeździć samochody wiozące zaspanych ludzi do pracy. Co chwilę drogą przejeżdżały też tramwaje, a on czuł, jak cała ulica drżała od ich ciężaru. Nie dało się już od tego uciec. Miasto budziło się do życia. Około 7:00 ktoś biegł na tramwaj i – jak wiadomo – w pośpiechu bardzo łatwo o niepowodzenia – potknął się o rozwiązaną sznurówkę i wylał pół kubka kawy na siebie.

-Czy życie musi być tak przewidywalne? –  C. pomyślał tak, bo widział, jak to samo zdarzało się co najmniej raz w tygodniu – zawsze był ktoś, kto oblał się na tym odcinku kawą – nawet go to już nie dziwiło. O 8:30 na przystanek po drugiej stronie ulicy wylała się grupka studentów. Nie mówili ani słowa. Szli skacowani zmęczeni po wczorajszej nauce do testów. To na pewno było to – w końcu jeszcze wczoraj umawiali się na wspólną naukę.

O 9:00 tuż obok przeszła dziewczyna z kilkoma psami na jednej smyczy. Ich człapanie i ciepłe nosy przy ziemi wprawiły go w nieco lepszy nastrój. Zaraz za dziewczyną, z kamienicy wyszły dwie siostry staruszki:

-A słyszałaś o Jance? Ostatnio trafiła do szpitala!

-Jak to! Nie mów, że coś sobie złamała na tym weselu wnuka! – Aż przystanęła, kiedy siostra popatrzyła na nią oczami rozszerzonymi z rozbawienia. Usłyszał konspiracyjny głos:

-Gorzej! Obżarła się strogonowem i zaczęło ją wykręcać z bólu. – Popatrzyła na zegarek. – Właśnie wycinają jej woreczek żółciowy.

-Z jej dietą dziwne, że jeszcze go miała! – Odeszły chichrając się pod nosem. Zdążył jeszcze usłyszeć jak ich śmiech zamienił się w kaszel.

Gdyby mógł, pewnie byliby dobrymi znajomymi i chodziłby ze staruszkami do parku, podałby chusteczkę chłopakowi, który oblał się kawą, pogłaskałby psy wyprowadzane przez dziewczynę.

-Echh.. – westchnął w myślach. Zdecydowanie potrzebował zmiany.

Ciężko mu było pogodzić się z tym, że sam nie może się nigdzie wydostać, zmienić otoczenia, że musi żyć tak, jak zostało to kiedyś zaplanowane – niezależnie od tego jak mocno by się starał. Strasznie go to już przygnębiało i mimo, że bardzo chciał być kimś zupełnie innym, był tylko chodnikiem. Nic z tym nie mógł zrobić.

***

‚Tajny klub pisarski’ to cykl tekstów, które napisałam realizując wyzwania grupy pisarskiej założonej przez Marię Kulę. Możliwe, że wpisy nie będą łatwe, możliwe, że będą nieznośne, czy po prostu inne, niż do tej pory. Jest też szansa, że przywołają fajne wspomnienia, więc jeśli macie ochotę, to zapraszam do komentowania! Będzie mi bardzo miło przeczytać o Waszych odczuciach.

Fot. Paweł Kolankowski