Tajny Klub Pisarski #3

Twarz M. odbijała się w jego niebieskich oczach. Nie wiedział od czego zacząć rozmowę.

Stał przed nią, nerwowo skubiąc skórę na kciuku. Przez lata podróży, realizując wszystkie swoje projekty, był w dziesiątkach kolorowych miejsc i za każdym razem jego szare myśli wracały do niej. Zamiast powiedzieć ‚cześć’, ‚bez Ciebie moje życie nie miało sensu’, ‚myślałem o Tobie o bez przerwy’, czy po prostu cokolwiek, zaczął przypominać sobie, jak to się stało, że dopiero po kilku latach postanowił ją w końcu odnaleźć. 

 

Pół roku wcześniej obudził się otoczony białymi ścianami skandynawskiego domu swoich przyjaciół. Było lato i przez chwilę leżał wybudzony, żeby przyzwyczaić wzrok do mocnego światła. Gdy wreszcie wstał, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było podejście do wielkiego okna. Stojąc w nim czuł, że gdyby tylko wyciągnął rękę, zieloność lasu po drugiej stronie szyby, otuliłaby go jak miękki puchaty koc.
Adam! – usłyszał swoje imię, ale zajęło mu kilka sekund, żeby zlokalizować skąd dochodził głos. Spojrzał w lewo na srebrzystą taflę jeziora. W biało-granatowej łódce stał Jørg I machał do niego wielką czerwoną chustą. Pomachał przyjacielowi i w tym samym momencie poczuł zapach kawy.
Zarzucił na siebie koszulę i chwilę później zszedł do w kuchni, w której Anna robiła śniadanie.
M. kiedyś dała mu kubek kawy z kardamonem i goździkami. Od tamtej pory, gdy tylko czuł zapach tych przypraw, myślał o pierwszym, skradzionym światu popołudniu, które należało tylko do nich.  I do tego dławienie w gardle -tak samo było za każdym razem, teraz też.
-Wyglądasz na przygnębionego, coś się stało? – Anna podała mu błękitny kubek wypełniony kawą – taką jaką M. przygotowywała w chłodniejsze dni, gdy jeszcze wszyscy mieszkali w Warszawie. Adam nie odpowiedział. Wziął łyk i dokładnie w tamtym momencie zdecydował, że następny raz, kiedy będzie pił kawę zrobioną na ten sposób, zdarzy się dopiero wtedy, kiedy M. będzie już przy nim.
-Odnajdę ją. – powiedział bardziej do siebie, niż do kogokolwiek innego. Mimo to Anna odetchnęła z ulgą. Doskonale wiedziała o czym myślał Adam. Znali się od lat i czekała na ten moment odkąd M. zniknęła z ich – jak by nie było – wspólnego życia.

 

Milion razy zastanawiał się co jej powie. Chciał, żeby wiedziała, że wszystkie miejsca, w których był, bez niej nic nie znaczyły. Marzył, by zobaczyć je jeszcze raz stojąc obok niej. Chciał pokazać jej Taj Mahal, powiedzieć jej, że kiedy stał ostatnio na mozaikowej podłodze w Maladze, nie było na niej tego pęknięcia. Chciał pokazać jej las z papugami, których długie kolorowe pióra wyglądały jak tropikalne owoce. Chciał krzyknąć wtedy z nią – razem i patrzeć jak wszystkie kolory nagle odlatują.
Nie zdążył. Zanim cokolwiek powiedział, obróciła się od niego i odeszła, przeklinając go za to milczenie. I siebie za to, że czekała.
-Chodźmy na kawę z kardamonem! – zawołał biegnąc za nią.

Poszli.

Tajny klub pisarski to cykl tekstów, które napisałam realizując wyzwania grupy pisarskiej założonej przez Marię Kulę. Możliwe, że wpisy nie będą łatwe, możliwe, że będą nieznośne, czy po prostu inne, niż do tej pory. Jest też szansa, że przywołają fajne wspomnienia, więc jeśli macie ochotę, to zapraszam do komentowania! Będzie mi bardzo miło przeczytać o Waszych odczuciach.

Fot. Paweł Kolankowski

  • Ciekawe, ciekawa wrażliwość. Dobrze piszesz!

  • Kasia

    Taką Cię lubię najbardziej (poleciała mi nawet łza na czyjeś wspomnienie).
    Czekam na ciągi dalsze :)

    • dziękuję :)) właśnie opublikowałam zaległą część, niedługo też ma się pojawić coś zupełnie nowego :)
      uściski!