Tyle Ciebie

Lato.

Mam 5 lat. Przyjeżdżam z Mamą do Twojego domu. Uwielbiam tu przebywać. Jesteś zawsze szczęśliwy na mój widok,  ja czuję to samo.

Chłonę każde Twoje słowo, gdy opowiadasz mi o roślinach, zwierzętach i miejscach. Chodzimy na spacery na okoliczne łąki, nad rzekę, nad strumień w lesie. Pokazujesz mi polanę, o której nigdy później bym się nie dowiedziała, gdyby nie Ty. Jesteś wysoki, szczupły i co najważniejsze, masz piękne oczy, w których widać dobro. Twoje dłonie, są tak duże, że moje palce w nich toną gdy prowadzisz mnie za rękę. Jest środek lata, a ja nigdy nie zastanawiam się dlaczego, nawet w największy upał, nosisz na głowie szarą, wełnianą czapkę. 

Rok później.

Jesteśmy tu z Mamą i wiem już, że jesteś chory. Już nie chodzimy na dalekie spacery, za to dużo rozmawiamy, trochę więcej niż rok temu. Uczysz mnie troskliwości do zwierząt i roślin. Pomagam Ci dbać o ogródek, w którym babcia posadziła różowe, słodko pachnące piwonie. Już na zawsze zostaną moimi ulubionymi kwiatami.

Jesień.

Przyjeżdżamy tu coraz częściej. Z mama i siostrą. Leżysz przez większość czasu w swoim pokoju. Wchodzę tam, ale po kilku minutach rozmowy babcia woła mnie do kuchni. Zanim zamkną się za mną drzwi, odwrócę się i zobaczę, jak mama odwija z bandaży Twoje nogi, na których urosły duże sączące się wrzody. Wychodzimy z babcią na łąkę, żeby nazbierać liści truskawek i babki. Mówi, że pomagają w gojeniu się ran. Przyjmuję tę informację bez komentarza i w środku bardzo chcę uwierzyć, że to prawda. Przez skórę czuje jednak Jej smutek, wiem ze mi nie chce wszystkiego powiedzieć. Gdy wracamy, leżysz w łóżku z uśmiechem i łapczywie palisz papierosa przez brązową od dymu fifkę. Babcia odwraca wzrok, wychodzi. Nie może patrzeć jak palisz. Rozmawiamy zatem sami w pokoju i zachłannie staramy się zapamiętać każdy gest, każdy uśmiech, spojrzenie, słowo.

Wigilia.

Jesteśmy w Twoim pokoju. Ciepła wełniana sukienka drażni moją skórę, ale nikomu o tym nie mówię. Nie chcę niczym zakłócać atmosfery podniosłości, która wytworzyła w Twoim pokoju swoisty mikroklimat,  odmienny od tego, obecnego w pozostałych częściach domu. Jestem szczęśliwa, że udaje Ci się podnieść z łóżka. Daję tego wyraz radośnie machając nogami, zwisającymi luźno z krzesła. Jestem jeszcze zbyt mała i nie zauważam, gdy maskujesz to, jak bardzo starasz się być tu z nami. Widzę, jak się uśmiechasz, a nie widzę, że sprawia Ci to ból. Nie zastanawiam się dlaczego prawie nic nie mówisz. To traci znaczenie, gdy zauważam, że mrugasz do mnie porozumiewawczo, jak wylewam przypadkowo trochę barszczu na biały obrus. Wszyscy są pogodni, a ja nie zdaję sobie sprawy z tego, jak bardzo starają się, by na takich przed sobą wyglądać. Babcia w pewnym momencie wychodzi ze łzami. Nie rozumiem o co chodzi.

Kilka dni później Tata odwozi mnie i Siostrę do drugiej babci. Na jakiś czas.

Początek stycznia.

Wracamy samochodem przez ośnieżony las. Mam na sobie tę samą sukienkę, w którą Mama ubrała mnie w Wigilię. Nie zwracam uwagi na to, że mnie gryzie, jedziemy do Twojego domu po kilku dniach nieobecności i szczebioczę  o tym, jak nam minął ten czas u Babci. Trzymam w dłoni pomarańczę, „zjemy z Dziadziusiem na pół” – mówię, nie mogąc doczekać się spotkania z Tobą. Zapada moment ciszy i Tata, powoli tak aby już czasem drugi raz tego nie musiał powtarzać mówi „nie zjecie już..” i chwilę później dowiaduję się, że Ciebie już nie ma.

Nie ma nas.

Tekst ten dedykuję Dziadkowi, to ogromny skarb nosić w sobie chociaż garść wspomnień z Nim związanych.

zdjęcie

  • Piotrek Gniewkowski

    Mocne.

    • 100sukienek

  • Przypomniała mi się babcia. Tak jak zawsze wtedy, gdy słucham „Mój tata generał” Artura Rojka. „Gdy byłem mały wierzyłem, że odchodzą inni. Inni – ty nie.”

    • 100sukienek

      to strasznie przykre, gdy nadchodzi właśnie ten moment.. ja nie pamiętam co się działo później, nie pamiętam reakcji..tylko takie strzępki świadomości zostały.. pozdrawiam ciepło

  • Paula

    Właśnie dzisiaj tłumaczyłam opowiadanie o dziewczynie, która przeżywa śmierć dziadka. I tak sobie myślałam, że chociaż nie pamiętam za bardzo śmierci mojego dziadka (miałam chyba ze sześć lat, i tylko mam przebłyski strasznych szlochów na pogrzebie i mojej mamy próbującej mnie uspokoić), to jednak te uczucia jakoś gdzieś pozostają głęboko zakodowane w nas. Dzięki za ten tekst.

    • 100sukienek

      czas już wymazał u mnie traumatyczne wspomnienia. ale ciągle pamiętam wszystko z momentu rozmowy w samochodzie.. dziękuję za te słowa Paula..

  • Gabriela Kanik

    Nie miałam niestety dziadków i zazdroszczę Ci teraz, że miałaś te jego za duże dłonie, różowe piwonie i pomarańczę, którą chciałaś z nim dzielić. Nawet jeśli potem została już tylko tęsknota i wspomnienia.

    Pozdrawiam Cię ciepło.

    • 100sukienek

      dziękuję..też cieszę się, że chociaż tyle pamiętam.. pozdrawiam.. :)

  • Dziękuję. Tekst bardzo dla mnie bliski, gdy czytałam o Twoim Dziadku, myślałam o moim, najukochańszym, który opowiadał mi bajki, które sam wymyślał, zabierał na łąkę, gdzie pasłam z nim krowy oddając się cichej kontemplacji natury i mówił na mnie Niunia. Całe dzieciństwo byłam przekonana, że to zdrobnienie od Justyna. Teraz pomaga mi łapać autostopa. Wiem, że czuwa.

    • 100sukienek

      dziękuję Ci za te słowa.. nigdy nie ma odpowiedniej pory na to, żeby napisać taki tekst..zaskakujące ciągle jest dla mnie, że jest więcej osób, które czują podobnie jak ja, myśląc o Kimś, kogo już nie ma. pozdrawiam Cię serdecznie..:)

  • Komaruu

    Wybuchłam płaczem i przypomniałam sobie to, jak prawie 9 lat temu umierał mój Dziadek.
    Dziękuję za ten tekst.

    • 100sukienek

      to ja dziękuję za te słowa.. pozdrawiam Cię serdecznie..:)

  • Monika Gruda

    Mam łzy w oczach.. Piękny tekst. Nigdy nie miałam dziadka i w miejscu takich wspomnień stoi pustka. Życzę Ci, żebyś mogła zachować te wspomnienia na zawsze, bo one są prawdziwym skarbem.

    • 100sukienek

      myślę, że spisanie części tych wspomnień właśnie tutaj, będzie, a właściwie jest już takim moim odnośnikiem, przypomnieniem tego co ważne. reszta jest w głowie jeszcze..:)
      dziękuję Ci za ten komentarz. pozdrawiam ciepło.

  • Kiedyś miałam w swoim życiu taki czas, że myślałam o dziadku który zmarł 2 miesiące przed moim narodzeniem. Jednak zawsze jest ten drugi, który jest jak dwóch. ;)
    Jednak ze łzami w oczach uświadamiam sobie, że nic nie jest wieczne i kiedyś i jego zabraknie… Jednak zostaną wspomnienia najwspanialszych chwil spędzonych razem.

    • 100sukienek

      nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę tej relacji..:) ciągle masz szansę budować te wspomnienia, u mnie w pamięci została jedynie ich garstka. gdy On umierał, miałam niecałe 7 lat, mimo to, tamten świat stanął w miejscu i często wracam myślami do niego. pozdrawiam ciepło.

  • Monika Dąbrowska

    Przeczytałam przy dźwiękach fortepianu. Po policzkach popłynęło mi kilka łez. Myślę teraz o swoich bliskich, o tych, których jeszcze mam. Trzeba pamiętać, że to, co robimy dziś, kiedyś będzie wspomnieniem. Mamy moc by uczynić je pięknym.

    • 100sukienek

      dokładnie, dobrze jest czasem zrobić coś niezwykłego razem. choćby dla tych wspomnień. :)

  • maria_awaria

    Mam kilka lat mniej. Przekraczam próg Twojego pokoju – magiczna przestrzeń…
    Baśniowy świat, który przyciąga zaduma… W powietrzu majaczy
    ulotność. Mama ubrała mnie w spodnie – każda nogawka w innym kolorze. Na mój widok mrugasz porozumiewawczo. Nie musisz mówić, teraz wiem, że milczenie jest cenniejsze od rozmowy. I ta Twoja wełniana czapka… Moje spodnie z kolorowymi
    nogawkami mogę znaleźć na dnia szafy w domu Rodziców. Czapki z wełny przywołują we mnie ten
    magiczny próg. A Tatę na początku tego Stycznia pierwszy raz widziałam płaczącego.

    • 100sukienek

      Marysia… :(

      • maria_awaria

        Nie moglam sie powstrzymac a moze nawet nie chcialam… Ty wiesz…

        • 100sukienek

          ściskam mocno :*

  • Kamila Kasprzyk

    Wysłuchałam tego wpisu z aplikacji Audio-blog.. i na koniec gorzko zapłakałam. Chyba nie doceniam tego co mam, a w zasadzie kogo mam. Taka natura ludzka – docenię jak stracę. dziękuję za ten ładunek wzruszającego przekazu.

    Pozdrawiam Cie, psychorozwoj.blog.pl :)

    • 100sukienek

      niestety zwykle bywa tak, że budzimy się, gdy nie możemy już uścisnąć dłoni, przyjrzeć się z bliska.
      pozdrawiam serdecznie

  • Pingback: Analogi | 100 Sukienek()