Wieczory

Romantyczna miłość wymaga romantycznego cierpienia. Siedziała więc na oknie w swoim mikroskopijnym mieszkaniu. Zmieściła tam tylko to, co było jej niezbędne do życia: biurko, komputer, obrazy, książki. Słuchała głośnych dźwięków przejeżdżających w dole tramwajów. Było ciepło, gorąco, miasto tętniło leniwym rytmem, zupełnie innym niż w zimniejsze wieczory. Ubrana w luźną sukienkę zaciągnęła się dymem miętowego papierosa. Nerwoból między żebrami utrudniał oddychanie. Dzisiaj coś niespodziewanie przypomniało jej o tym, co działo się rok temu.

– Masz taką samą skórę jak ja – Wstrzymała oddech. Nie chciała myśleć już nigdy o tym, o nim. Ktoś na dole przechodził ulicą i na całe gardło krzyknął kocham cię Mariola!!!.

– Kurwa mać..- skrzywiła się zażenowana swoją reakcją. Właśnie dotarło do niej, że nie pamięta kiedy ostatnio miała okazję czuć coś do drugiej osoby. Co musiałoby się stać, żeby to zmienić? Teraz wymagałoby to operacji na otwartym sercu. Z kamienia.

– Nie myśl o tym – skarciła się na głos. Słuchał jej i tak tylko czarny kot, nikogo innego nie było w mieszkaniu. Otworzyła w myślach drzwi swojej lodówki: jajka, pszeniczne piwo z Wilna, zeschnięta (ale jeszcze nie zielona) połówka cytryny. Kot, który jeszcze sekundę temu leżał na łóżku, wskoczył niepostrzeżenie na wolne miejsce obok i obserwował ją w skupieniu. Znalazła go w zeszłe lato pod drzwiami do klatki. Brudna, czarna kulka z końcówką ogona zanurzoną w białej farbie. Po paru miesiącach okazało się, że jest uparty, patrzy zawsze prosto w oczy i ceni sobie jej swoją przestrzeń. Spojrzała na niego ciepło i przyciągnęła do siebie. Zszokowany, wbił w jej skórę długie pazury i odskoczył.

– Mariola!!! – słychać było zza rogu kamienicy. Pokręciła głową, chwyciła portfel, założyła buty i wyszła do sklepu.

– Poproszę wino i jagodowe papierosy. – przed otwartymi drzwiami stało trzech mężczyzn, każdy z puszką piwa w ręce. Gdy wchodziła do środka przyglądali jej się w milczeniu. Spuściła głowę, żeby nie widzieli zaczerwienionych oczu.

– Ciężki wieczór? – głos sprzedawcy wyrwał ją z zamyślenia.

– Słucham? – obrócił się do niej plecami sięgając po wino, które zwykle brała.

– Spytałem, czy ciężki wieczór – prawie udało jej się powstrzymać przewrócenie oczami.

– Ciężkie życie. – westchnęła podając mu kartę.

– Mariola!!! Kocham cię!! – trzech mężczyzn zarechotało na zewnątrz. Głosy poniosły się po pustej ulicy.

– Przejdzie ci. – pomyślała wychodząc z zakupami

Podchodząc pod bramę kamienicy zauważyła swojego kota. Czekał na nią na dole, jak wtedy, gdy go znalazła, przy drzwiach. Skonsternowana odruchowo popatrzyła na swoje okno, które znajdowało się przecież na 3 piętrze. Przeciąg w mieszkaniu wybrzuszał groźnie zasłonę na zewnątrz budynku. Wyglądało to jakby w oknie stała dziewczyna w szerokiej granatowej spódnicy. Zamiauczał i pochyliła się nad nim.

– Uważaj sobie, mały, zostało ci jeszcze tylko jedno życie. – chwyciła go delikatnie i zaniosła na górę.

Tamtej nocy skoczył jeszcze raz. Nie mógł już dłużej znieść, że w tym wcieleniu był tylko kotem a nie kimś, kto mógł ją uratować, udowodnić, że operacja na otwartym sercu nie była konieczna. W końcu takich jak ona było 7 milionów. Jak mogła nie mieć nadziei, nie czytała gazet?

 

Zdjęcie

  • To nie gazety, to wiedza powszechna. Tylko czasem trudno dostrzec będąc akurat zajętym sobą. :)

    • 100sukienek

      chciałam napisać ‚nie czytała bloga Maryśki?’ ale to byłoby przegięcie. ;)

  • Pingback: Nie-pokoje | 100 Sukienek()

  • Ściemniadek

    Kocham cię Mariola

    :D

    • 100sukienek

      tyle inspiracji ;)